Porady

Dysk A+, czyli tworzenie nowych nawyków bez walki z samym sobą

Bardzo ważne jest pisanie o treningu, metodyce, jak to robić właściwie, prawidłowo, z pasją.

I też będę to uskuteczniał. Natomiast w tym artykule chcę zająć się fundamentem pod to wszystko. Jak budować nawyki, które są dla nas korzystne, żeby nie było ciągle wrażenia, że jest to walka „Dawida z Goliatem” lub też syzyfowa praca. Jak przekraczać pewne nasze uwarunkowania, których większości nie jesteśmy świadomi. Dla mnie to była podstawa pracy z samym sobą.

Tyle razy ile próbowałem odnieść sukces w różnych dziedzinach życia, nie tylko w sporcie, ale zawodowo i prywatnie, to wiem tylko ja.

Chciałbym podzielić się tą wiedzą, bo może komuś ułatwi to zrozumienie pewnych schematów, które nieustannie powtarzamy i jesteśmy w nie uwikłani, wydawało by się bez końca.

Nasz umysł, podświadomość nazywam tu umownie dyskiem A. Skojarzenie jest dość oczywiste i też logiczne z każdego punktu widzenia. Jesteśmy istotami zaprogramowanymi przez nasze najbliższe otoczenie z lat dziecięcych, jak rodzina, społeczeństwo, szkoła itp. To okres, gdzie tworzone jest nasze oprogramowanie do komputera zwanego umysłem. Wszystkie zachowania, relacje męsko-damskie, przekonania w większości tematów, religia, podejście do życia jest wynikiem tego co zaobserwujemy z tego okresu i sobie zakodujemy. Później w teorii wydaje nam się, że wybieramy świadomie w życiu, ale nic bardziej mylnego.

Największy problem w tym, że nikt nie uczył o tym w szkole, nikt nie mówił. Teraz dopiero nastały takie czasy, że dostęp do mediów umożliwia znalezienie różnych informacji na te tematy, są różne kursy, warsztaty itp.

Jednym z najbardziej dominujących słów w naszym życiu jest słowo „ciężko” i różne jego odmiany. Z naszego życia, dzieciństwa wiemy na pewno że: życie jest ciężkie, że trzeba na wszystko ciężko pracować, że ciężko znaleźć właściwego partnera, że przyszłość jest ciężka, bo nie wiadomo co się może zdarzyć. A jak coś chcesz osiągnąć, a już na pewno sukces, to z pewnością przygotuj się na CIĘŻKĄ PRACĘ !!! :).


I nie ma nic złego w ciężkiej pracy, ale chodzi o sam wydźwięk tego słowa. Jeśli ktoś wybiera świadomie ciężką pracę (jak np. w sporcie) i łączy to z pasją, a później z rezultatami i daje mu to radość to zupełnie jest inaczej, niż jak musisz ciężko pracować, aby zapłacić czynsz, ratę czy też czujesz się ciężko, z nadwagą i wiesz, że trzeba o siebie zadbać i przejść na dietę (a to na pewno jest ciężka sprawa i każdy o tym wie).

Co jest w tym, w takim razie strasznie ciężkie?

Najcięższe jest zmienić nasze nawyki (polecam książkę „Siła nawyku” Charles Duhigg”, mocna pozycja, dużo praktycznych przykładów), tym bardziej, że czasem nawet zmiana nawyków i życia nie zawsze daje od razu skutek, bywa nawet tak, że niewiele się początkowo dzieje.

Czemu o tym piszę na blogu dotyczącym sportu, zdrowia, treningu, diety? Cóż, nie bez przyczyny. Poprzez lata doświadczeń, pracy z Klientami i sobą zauważyłem, że właśnie „bardzo ciężko” wprowadza się różne rzeczy, kiedy się zaczyna dietę, trening, ograniczenia jedzeniowe.

Na szczęście można znaleźć tego przyczyny.

Najczęściej porównuję to do przykładu dużej firmy, korporacji. Załóżmy, że nasze ciało to firma. Przez lata było w pewnym sensie zaniedbane, za duże pensje na wysokich stanowiskach 🙂 (nadwaga), na skutek tego cierpią pracownicy niższego szczebla (nogi, układ trawienny, krwionośny), dział kreatywny/marketingowy przyjmuje za dużo kofeiny (zakłócony układ krążenia), firma jest przeciążona, więc nie ma zbyt dużej ilości pracowników w sekcjach sprzątających ( kanalizacja/wywóz śmieci – zapchane jelito grube) itd.

I teraz naszym najczęstszym błędem jest myślenie, że jak zatrudnimy nawet najlepszego dyrektora (nowa polityka dla firmy/ nowe przekonanie/ np. nowy zdrowy styl życia) na rynku, aby doprowadził firmę na nowo do świetności to ten fakt wystarczy. Że wystarczy jak wyjdą nowe zarządzenia, przetasowanie stanowisk, budżetu to już zaraz powinno być lepiej. Pewnie każdy zdaje sobie sprawę, że tak nie jest. Lub też powinien :).

Wiele razy słyszałem od Klientów, że zaczęli się zdrowo odżywiać i co prawda czują się lepiej, ale na razie nie wpływa to na ich wagę, że ćwiczą mięśnie brzucha, ale bolą ich od tego lędźwie, że mówiąc całkowicie szczerze ciężko im wyeliminować pewne nawyki żywieniowe, że po prostu się nie da. I to mówią Klienci, którzy zainwestowali w fachową pomoc Trenera, dzielą się wątpliwościami, trudnościami i im jest ciężko. A co dopiero osobom bez żadnej wiedzy i pomocy?!

Dlatego tyle czasu zainwestowałem w rozwój dziedzin uzupełniających trening jak oczyszczanie organizmu, ustawianie kręgosłupa i układu kostno-mięśniowego oraz właśnie psychologię zmiany nawyków.

Aby sprawić, żeby nasze ciało ( firma) zaczęło funkcjonować jak należy trzeba zacząć od podstaw, od zbudowania fundamentów. Jak fundamenty są popękane i dziurawe, to przecież nie budujemy następnych pięter.

Należałoby po pierwsze odbudować naszą florę bakteryjną. Robi się to dość prosto za pomocą prebiotyków i odpowiedniej podaży wody. Co więcej nie wymaga to żadnych początkowych zmian w diecie. To nie my mamy w tej fazie narzucać organizmowi naszej woli, to organizm narzuci swoją własną jak zaczną być właściwe poziomy flory bakteryjnej. Nagle przestanie nas „ciągnąć” do słodkiego, przestaniemy zarzucać organizm zachciankami. Nowe nawyki żywieniowe pojawią się w pewnym sensie same w odpowiednim czasie od 2-3 tyg. do najdłużej 3 miesięcy. ( najczęściej jednak zaczyna coś się dziać do 1 miesiąca).

Po drugie warto by było ustawić sobie układ mięśniowo-kostny oraz zniwelować napięcia mięśniowe poprzez masaż np. uciskowy ( metod jest sporo). Osobiście używam do ustawiania metody Dorna i od 1,5 roku jeszcze nie zdarzyło mi się, aby  na podstawowym badaniu kończyn dolnych w leżeniu, ktokolwiek miał równe nogi względem siebie. Co nie oznacza w praktyce, że któraś noga jest dłuższa, a któraś krótsza. Po prostu jedna główka kości udowej jest bardziej wyciągnięta ze stawu biodrowego a druga bardziej wciśnięta (zazwyczaj powoduje to nawyk zakładania tej samej nogi na nogę). Ma to ogromne znaczenie, bo nierówność kończyn powoduje opuszczenie miednicy po stronie „krótszej” nogi, a za tym układa się cały kręgosłup. Idzie za tym większość problemów z bolesnością pleców w różnych odcinkach, kręgosłupa szyjnego, problemy hormonalne, mocne migreny, wypadanie dysków, częste nerwobóle w odcinku lędźwiowym i bardzo dużo chorób wynikających z nieprawidłowych uciśnięć narządów wewnętrznych.

Bez tego, budujemy układ mięśniowy na krzywym fundamencie, bardzo często pogłębiając to, co już mamy skrzywione, poprzesuwane itd.

Po trzecie budujmy naszą formę powoli, wdrażajmy nawyki z prędkością, którą może przyswoić nasza podświadomość. Poza ekstremalnymi przypadkami, nie da się zmienić wszystkiego z dnia na dzień. Pamiętajmy, że walczymy z wieloma uwarunkowaniami, że pewnie się nie da, że jest ciężko, że dużo trzeba poświecić. I super jeśli uda się to tak momentalnie obejść. Niemniej, z mojego doświadczenia kończy się to zazwyczaj sporą dawką zniechęcenia, bo stan, którego oczekiwaliśmy jest zupełnie inny i następuje rozczarowanie i rezygnacja w wielu przypadkach.

I to nie jest tak, że to trwa latami. Nie. Jeżeli coś sukcesywnie będziemy dzień po dniu uskuteczniać i będzie nawet niewielki progres, ale będzie, to po około 4-6 tygodniach następuje bardzo duże przyspieszenie ponieważ jest adaptacja nowego nawyku. Różne są opinie ile trwa wdrożenie nowego nawyku. Jest to sprawa wybitnie indywidualna. Więc wystarczy przykładowo robić pierwszego dnia 20 „brzuszków” i każdego dnia np. 2 więcej. W pewnym sensie niezauważalnie dojdziemy do 80 w ciągu miesiąca. Co więcej teoria mówi ( z książki, którą wymieniłem – „Siła nawyku”), że nie dość, że ten nawyk zmieni się na korzystniejszy, bo z dnia na dzień będziemy czuli się lepiej, bo będę minimalnie lepsze osiągi, ale zawsze lepsze, to jeszcze w innych dziedzinach naszego życia nastąpi poprawa. Konsekwencja w jednym przekłada się na to samo w innym działania. Ja na 110% wiem po własnym przykładzie, że to absolutnie prawda. Zresztą, wystarczy zrobić to w ten sposób i obserwować efekty :).

doskonalosc

Czasem zdarzają się „cięższe przypadki”. Możliwe, że otyłość jest bardzo duża i uniemożliwia ruch lub też po prostu ktoś nie lubi rekreacji. Podana jest bardzo prosta i nieinwazyjna metoda, która znowu wykorzystuje „podstępnie” procesy umysłowe, aby zmienić nawyki. Polega ona na zwykłym notowaniu w notesie bądź zeszycie każdego dnia to co robimy a nam przeszkadza. Załóżmy, że mamy słabość do ciastek i każdego dnia jemy ich 60. Poniedziałek zapisujemy 60, wtorek – udało się 58, środa – nawet lepiej bo 55, czwartek, gorszy dzień w pracy – 80, piątek – 65 itd.

Okazuje się, że sam fakt świadomej obserwacji, przy tym oczywiście, że nasze założenie jest takie, że chcemy się pozbyć nawyku jedzenia ciastek, wystarcza, aby po czasie ( znowu indywidualnym) około 30 do 60 dni jeść ich już bardzo małą ilość bądź przestaną być w ogóle potrzebne. To samo możemy zrobić po prostu notując to co jemy. I efekt będzie ten sam.

I tak, w pewnym sensie bez wysiłku możemy przejść z dysku A na nową ulepszoną wersję dysku A+, z której coraz częściej będziemy korzystać bo w odpowiednim tempie się do niej przyzwyczajamy. Każdy na przestrzeni lat odczuł co znaczy w pracy czy w domu zmienić system komputerowy nagle na „lepszy, szybszy i wygodniejszy”. Często się zdarzało, że początkowo było ciężko się przestawić a później następowała sytuacja odwrotna, nie wyobrażaliśmy sobie jak mogliśmy pracować na tym starym systemie. Identycznie jest z naszą podświadomością. Wdrażajmy jej nowe nawyki, budujmy swoje zdrowie, ale świadomie, w takim tempie, które nie przeciąży systemu i nie nastąpi nagłe wyłączenie i restart. I znowu będziemy w tym samym punkcie. Pamiętajmy, że stoi za nami bardzo dużo uwarunkowań, przekonań i jeżeli się zaniedbaliśmy to też trwało to latami, a nie przez kilka tygodni. Bądźmy wyrozumiali dla samych siebie i zróbmy logicznie, z cierpliwością pierwsze ruchy, a później efekt będzie lepszy niż to sobie wyobrażaliśmy.

Mam nadzieję, że nie przesadziłem z przykładami :). Zajęło mi wiele lat zrozumienie tych procesów i jak najdokładniej przekazuję to co może pomóc. Trzymam kciuki, że tak właśnie będzie.

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU