Porady

Wolność, wyjście ponad program „Dysk A+”

Nawiążę niejako do poprzedniego artykułu tworząc kontynuację, aby zamknąć w miarę możliwości temat.

Od 8 lat pracuję nad sobą w kategoriach samorozwoju. Wiele warsztatów, kursów, a nawet wyjazdów zagranicznych jest za mną. Zbieram jak mogę informacje. Doświadczam na sobie różnych metod. Stało się dla mnie jasne, że coś takiego jak natychmiastowe działanie i następujący po tym oczekiwany efekt ( w kategorii szybkiego osiągnięcia celu) jest „ciężkie” z wielu względów.

„ Myśl i oddaj się marzeniom o wielkich rzeczach, ale dochodź do nich małymi krokami”

Możesz pokazać cel podświadomości,tak jak pozycję stojącą dziecku, ale drogę do osiągnięcia tego celu i tak trzeba przebyć. I tak jak dziecko nie jest w stanie od razu wstać ( a przyspieszony proces w tym względzie zazwyczaj źle się kończy dla układu kostno- stawowego), tak nie możemy od razu zdobyć to, czego pragniemy bez włożonego wysiłku. Istnieje wtedy taka możliwość, że nie docenimy tego wystarczająco i szybko stracimy to co łatwo zdobyliśmy.

Czy jesteśmy w stanie przeskoczyć nasze kody i kiedy marzenie się spełni (np. wygrana w lotku, szybkie wzbogacenie się) to poddać się temu całkowicie i być szczęśliwym? Dużo badań w tym względzie, opracowań i statystyk udowadnia, że w znakomitej większości jest to trudne do osiągnięcia. Artykuł w Newsweeku pokazuje, że ludzie nie są gotowi na szybkie spełnienie marzeń bez włożonej w to pracy, jeśli dzieje się to tylko przez „przypadek”.

Często się myśli, że istnieje droga na skróty, bez świadomego doświadczania, manifestacji tego co osiągamy poprzez działanie na bazie inspiracji.

Na rynku samorozwoju jest wiele pozycji, gdzie wykorzystuje się metody, żeby np. wyobrażać sobie przyszłość tu i teraz. Wyobrażać sobie to z wszelkimi szczegółami (np. jazda luksusowym autem z odczuwalnym wiatrem we włosach 🙂 ). Nie wiem, albo to robiłem źle, albo to nie podziałało na mnie :).

Z prostego życiowego przykładu nawet wstawanie rano jest czasem ciężkie do przeskoczenia. W teorii jeśli wstaniemy w ciągu 5 sek od usłyszenia budzika to jest szansa, że zrobimy to już permanentnie. Z praktyki wiadomo, że albo przestawiamy budzik, albo mamy już ustawione kolejne alarmy. W tak prostych działaniach jest czasem wyrobić sobie nawyk, a co dopiero w bardziej złożonych.

Być wolnym, czuć się niezależnym, przy naszych uwarunkowaniach to w pewnym sensie iluzja. Chwile zapomnienia na wakacyjnych wyjazdach to tylko mały moment „ciszy w sobie”, o ile i on się wydarzy. Jak ze wszystkim potrzebne jest działania. Potrzebna jest chęć zmiany nawyku, intencja czemu chcemy coś zrobić. Oto jeden z przykładów jak można rozbić słowo – Jestem (z angielskiego I am wygląda ładniej graficznie 🙂

Grafika - marcin

Nie da się być mistrzem z dnia na dzień. Można zacząć myśleć jak mistrz (Intencja), ale bez działania (Akcji) zazwyczaj nie dochodzi do pożądanego rezultatu (Manifestacji). Czasem się zdarza i dobrze to widać w sporcie, że jakiś zawodnik ma coś nazwanego talentem, jakieś lepsze uwarunkowania genetyczne lub biologiczne. I też doskonale widać, że jeśli nie zaangażuje pracy i działania, żeby być lepszym to jego „chwila” jest bardzo krótka i później słychać komentarze z charakterystyczny westchnięciem, że dobry był, ale rozmienił się na drobne, spalił sobie mosty, nie wykorzystał szansy itp.

To nie tak, że nie można czegoś zobaczyć/zdobyć wcześniej, po prostu nie jesteśmy gotowi od razu na tą wiedzę, bez przejścia pewnych poziomów wiedzy, refleksji z tego, jak osiągamy poszczególne cele.

walka

Dlaczego sport jest taki piękny? Bo w sporcie się nie da ominąć pracy nad sobą, doświadczania zwycięstw, porażek, wyciągania wniosków, upadków i podniesienia się. W sporcie nawet jak ma się talent jak Michael Jordan, Muhammed Ali, Usain Bolt, Michael Phelps (Phelps to znakomity przykład utrwalonego nawyku z ostatnio polecanej przeze mnie książki „Siła nawyku”, gdzie opisane jest jak poprzez trening pływacki w ciemnościach był przygotowany na każdą ewentualność i pobił rekord świata nawet jak zalało mu okulary), to te osoby bardzo często właśnie pracują najciężej i to one właśnie przechodzą do legendy. Praktycznie każda historia najwspanialszych sportowców mówi o tym, że dzień po dniu, trening za treningiem przekraczali swoje uwarunkowania, żeby być najlepszymi. I dlatego im się udawało. Może tylko ja nie znam historii, gdzie ktoś bez włożonej pracy nagle zostawał mistrzem.

Czy pomimo oprogramowania (Dysk A+)  możemy poczuć się wolni? Tak, bo narzucamy sobie własne warunki, więc odwieczna walka zanika. Przez zaprogramowanie nowych wzorców, ich kreacji dzień po dniu i ich wdrażaniem.

Kuriozalnie, aby poczuć się wolnym trzeba mieć tak doskonale zakodowane podstawy, aż będzie Ci łatwo wyjść ponad nie.  Dopiero „nauczona i zbudowana” strefa komfortu pozwala wyjść poza nią. Niektórzy w niej zostają bo im tak dobrze. A niektórzy dążą do „wyjścia poza to co widać” na wszelkie możliwe sposoby, żeby osiągnąć stan bez ograniczeń. Dla każdego jest ważne coś innego i tym się kieruje.

Często właśnie wierzymy w takie metody, które mogą ominąć nowe nawyki. Ja też wierzyłem i ich próbowałem. I jak wspomniałem na początku, nic się nie zadziało. Dopiero praca małymi krokami, dzień po dniu, wytrwale po jakiś czasie przynosiła efekty. A dalsza praca kolejno satysfakcję i spełnienie marzeń. A dalej to już tylko poczucie wolności i tego, że niczym nie jesteśmy ograniczeni. To prawda. Ale  pozwólmy sobie w sposób logiczny i cierpliwy najpierw o, jak przez te ograniczenia przejść. Budujmy w sobie w sposób naturalny świadomość mistrza, dyrektora, ojca/matki, partnera. Poziom po poziomie edukujmy się, czerpmy radość odczuwania satysfakcji z kolejnych kroków coraz wyżej i wyżej.

I znowu, i Wam i sobie tego życzę 🙂

Marcin

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU