Wywiady

Wywiad z Wojtkiem Zimolągiem, trenerem Persian Yoga … i nie tylko!

Wojtku, jestes niezmiernie wszechstronnym sportowcem/trenerem, skąd taka pasja?

wojtebawMoja pasja do aktywnosci fizycznej narodziła się w bardzo prosty i szczery sposób. Ciężko powiedzieć, że ze sportem wyczynowym byłem związany od zawsze. Co prawda jako dziecko przez kilka lat trenowałem judo, kilka razy zająłem nawet jakieś miejsca na lokalnych zawodach, ale to było prawie 20 lat temu.  Później, aż do liceum moja aktywność ograniczała się jedynie do lekcji wfu (głównie gier zespołowych, których z resztą do teraz nie lubię). W szkole średniej trochę pobiegałem, poćwiczyłem kalistenicznie…..i wyjechałem na studia.  Pod koniec  licencjatu przypomniałem sobie o tym, że zawsze chciałem wrócić do sportów walki. Niestety, poza krótkim epizodem związanym z odtwórstwem historycznym i walką na miecze, moje życie było typowo studenckie. Dużo kilogramów w górę, zero kondycji, zero sprawności. Postanowiłem, że zanim znajdę jakąś sekcję, muszę zbudować solidny fundament, wzmocnić się i odzyskać chociaż minimum sprawności. Początkowo szukałem pomocy na blogach i forach internetowych, ale do dziś ciężko tam znaleźć dobre informacje. Poza tym 6-7 lat temu większość ludzi myślała jeszcze, że trenuje się tylko dla sylwetki, a „typowy” trening klata/plecy/barki + 100 godzin cardio nie był w stanie mnie przekonać.

Na szczęście zacząłem zaglądać do zasobów biblioteki uniwersyteckiej, gdzie natrafiłem na swoje pierwsze ksiązki dotyczące treningu siłowego i metodyki treningowej. W moje ręce wpadła książka „Nagi wojownik” Pavla Tsatsouline’a. Tam po raz pierwszy natrafiłem na słowo „kettlebell”. Natychmiast przejrzałem pozostałe pozycje z wydawnictwa Dragon Door i postanowiłem sprawdzić na własnej skórze jak to działa. Mój pierwszy odważnik miał 24 kg, po wykonaniu 25 swingów zgodnie z zaleceniami szkoły hardstyle wyplułem płuca na podłogę….. i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Ciężko było wtedy o kogoś, kto wprowadziłby mnie osobiście w świat tego treningu, więc zanim natrafiłem na podobnych pasjonatów, uczyłem się wszystkiego sam.

Nowe pasje przychodziły po prostu wraz z poszerzaniem horyzontów. Jestem doktorantem, więc moje zacięcie naukowe pozwoliło mi oddzielić ziarno od plew – czytać właściwe źródła, słuchać właściwych ludzi, sięgać po to, co sprawdzone i bezwzględnie skuteczne. Stąd zainteresowanie kettlami, dwubojem olimpijskim, sportami walki, treningiem z maczugami, treningiem funkcjonalnym… Zacząłem po dwudziestym roku życia – musiałem działać szybko i skutecznie.

Wśród dyscyplin których jesteś trenerem, odnalazłem Persian Yoga, możesz nam przybliżyć co to jest, jaka jest jej historia?

 Można śmiało powiedzieć, że to jeden z najstarszych na świecie systemów treningowych. Jego podstawy narodziły się dziesiątki wieków temu w armii perskiej.

Jest to zatem system, który ma na celu przygotowanie wojownika doskonałego.

Dziś głównym ośrodkiem tej sztuki, oryginalnie nazwanej  varzesh-e pahlavāni  jest oczywiście Iran, a praktykowana jest w specjalnie budowanych domach siły (Zurkhaneh). Takie miejsca można odnaleźć np. w Azerbejdżanie, ale podbne metody treningowe przetrwały do dziś m.in. w Indiach  czy Japonii.

Co wchodzi w skład treningu Persian Yoga? Wszystko, co jest w stanie dać fizyczne przygotowanie do walki na polu bitwy, a przy okazji jest w pełni wykonalne w warunkach obozowych. Mamy zatem elementy kalisteniczne, trening mobility (oba wykonywane na desce shena, symbolizującej m.in. Miecz) oraz trening z obciążeniem zewnętrznym (ciężkie drewniane maczugi i tarcze, metalowe łuki). Poza tym ćwiczymy pracę nóg, uniki, odskoki, kopnięcia. Jeszcze stosunkowo niedawno stałym elementem treningów były zapasy, które z biegiem czasu zaczęły stanowić oddzielnie uprawianą dyscyplinę. Oczywiście współcześni zapaśnicy nie porzucili domów siły i do dziś trenuje w ten sposób m.in. kadra narodowa Iranu. Sam system  varzesh-e pahlavāni jest dzisiaj osobnym, poważnym sportem. Co roku odbywają się m.in. mistrzostwa świata organizowane przez International Zurkhaneh Sports Federation.

Większość czytelników zastanawia się pewnie, co tu robi słowo „yoga”, które raczej nie kojarzy się z ciężkim, intensywnym treningiem siłowo – kondycyjnym. Przybliżę zatem, jak wygląda prawdziwy trening w domu siły. Mężczyźni zbierają się przy oktagonalnym zagłebieniu (gaud). Przed rozpoczęciem głównego treningu mają chwilę czasu na gimnastykę z tarczami. Później wchodzą do środka i rozpoczynają właściwe ćwiczenia zaczynając od pompek, głębokich przysiadów i ćwiczeń korpusu. Następnie biorą drewniane maczugi (meel), które ważą od kilku do kilkudziesięciu kilogramów. To naprawdę niepowtarzalne narzędzie, o którym nieco więcej napiszę poniżej. Całość kończy się częścią kondycyjno – zręcznościową. Cały trening prowadzi morshed, który nadaje tempo ćwiczeniom, jednocześnie recytując historie o czynach bohaterów z mitologii perskiej. Jest to zatem forma medytacji poprzez trening siłowy. Medytacji, która ma na celu ukształtowanie ciała i umysłu wojownika.

Komu byś polecił takie ćwiczenia?

 Każdemu bez wyjątku. Dlaczego? Ponieważ system Persian Yoga doskonale rozwija mobilność, gibkość, daje nieprzeciętną wytrzymałość, siłę i propriocepcję.

Poza tym docenia go coraz więcej lekarzy i fizjoterapeutów, bo ćwiczenia z maczugami potrafią uczynić naprawdę wiele w profilaktyce i rehabilitacji urazów stawu ramiennego.

Przykurcze i nieprawidłowa praca taśmy tylnej? Problemy z bólem w odcinku lędźwiowym (np. dyskopatia, przepuklina)? Brak mobilności w biodrach, kolanach bądź w stawie skokowym? To tylko kilka najbardziej powszechnych problemów, które można załagodzić na treningach Persian Yoga. Każde ćwiczenie wykonywane jest w pełnym zakresie ruchu, każde ćwiczenie wymaga pełnego skupienia, całkowitego wyczucia ciała, prawidłowego oddechu i koordynacji tych wszystkich elementów.

Używając modnych dzisiaj określeń, PY to mobility, stretching, core training, fascial training, functional training, cardio i oczywiście trening siłowy. Wszystko złożone w spójną całość.

Co jest dla Ciebie ważne w relacjach z Twoimi podopiecznymi?

W trakcie swojej kilkuletniej kariery trenerskiej miałem okazję pracować indywidualnie z luźmi w przedziale wiekowym od 15 do 70 lat. Na moje zajęcia grupowe w zależności od miejsca i warunków przychodzi od 5 do 30 osób. Posiadam również własną sekcję sportową Girevoy Sport Toruń, której zawodnicy mają sukcesy na arenie międzynarodowej. Kilka razy zdarzyło mi się prowadzić zabawy ruchowe dla przedszkolaków i uczniów.

Pomimo tego, że na codzień mam do czynienia z naprawdę różnymi ludźmi (od osób starszych po sportowców i żołnierzy) stawiam zawsze na to samo: szczerość, zrozumienie potrzeb, określenie właściwych celów i odnalezienie najlepszego środka do ich realizacji. Poza tym każdy podopieczny uczy mnie czegoś nowego, stawia przede mną nowe wyzwania i pcha do dalszego rozwoju. Dzięki temu jeszcze bardziej mogę przyłożyć się do pracy, unikać błędów i pomagać każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.

Jak bardzo w treningach z Twoimi podpiecznymi pomaga Ci wiedza z zakresu dietetyki i suplementacji?

 Wiedza z zakresu dietetyki i suplementacji to podstawa sukcesu. Każdego, niezależnie od tego, czy ma to być sukces sylwetkowy, sprawnościowy, czy też zdrowotny. Codziennie prowadzę w pracy konsultacje z ludźmi, którzy mają problem z osiągnięciem wymarzonego efektu. Trenują cztery razy w tygodniu, jedzą pięć posiłków dziennie, a droga do celu jest nadal odległa. Niewłaściwa praca z ciałem to jedna rzecz, ale wiele problemów udaje nam się zlikwidować nawet poprzez małe korekty w planie żywieniowym. To naprawdę miłe, kiedy część tych osób spotyka mnie ponownie i dziękuje za to, że mają więcej siły, szybciej chudną bądź nabierają czystej masy mięśniowej, mają lepszą regenerację.

Jednocześnie mam świadomość tego, jak trudną, odpowiedzialną i dynamicznie rozwijającą nauką jest dietetyka. Myślę, że brakuje tego wielu trenerom… i dietetykom. Ludzie przynoszą mi różne rozpiski, nieraz warte sporo pieniędzy. Niektóre z nich są naprawdę okropne. Część błędów prostujemy razem, ale często wysyłam podopiecznych do sprawdzonych poradni, bądź sugeruję odpowiednie szkolenia. Ja sam w wolnych chwilach staram się szukać jak najnowszych, rzetelnych źródeł i opracowań.

Wojtka możecie również znaleźć:

https://www.facebook.com/wojciech.zimolag
https://www.instagram.com/wojciechzimolag/
http://wojciechzimolag.weebly.com/

 

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU