Wywiady

Damian Michnik o tym, jakie to uczucie zwyciężać

Jakiś czas temu trenerguru.pl ogłosił konkurs na najlepszego trenera roku. O miejscach decydowali podopieczni trenerów, głosując przez dawanie ocen na naszej stronie. Pierwsze miejsce i tytuł trenera roku wywalczył Damian Michnik, instruktor sportów walki i trener personalny. Nie był to pierwszy raz, gdy Damian stanął na podium. Spytałam go o jego poprzednie sukcesy, emocje związane z wygrywaniem i o to, jak trenerguru.pl pomógł mu w karierze.

Na wstępie serdecznie Ci gratuluję, głosy Twoich podopiecznych i ich pozytywne komentarze mówią same za siebie – jesteś Numerem Jeden:) Jakie to uczucie, zostać tak wyróżnionym przez osoby, z którymi trenujesz?

Dziękuję bardzo. Jest to niezwykle satysfakcjonujące uczucie, właśnie ze względu na fakt, że to podopieczni i ich oceny o tym zadecydowały. W jakimś stopniu jest to dla mnie potwierdzenie, że to co robię i sposób w jaki to robię jest dobry.

Na swoim profilu na trenerguru.pl piszesz, że sportem interesujesz się od najmłodszych lat. Od czego zaczynałeś?

Zaczynałem od klasy pływackiej w podstawówce i gimnazjum. Pływałem wtedy niemal codziennie, często spędzając w wodzie po kilka godzin każdego dnia. W gimnazjum również przez rok próbowałem swoich sił w biathlonie, ale to zdecydowanie nie moja bajka. W liceum trafiłem na Capoeirę, a niedługo później na siłownię i z nimi jestem do dziś z małymi przerwami wywołanymi kontuzjami.

A post shared by TrenerGURU (@trenerguru) on

Pamiętasz swoje pierwsze sukcesy? W jakiej dyscyplinie po raz pierwszy zdobyłeś podium? Jakie to było uczucie wtedy, a jak sukces smakuje teraz? Czy coś się zmienia, czy emocje za każdy razem są podobne?

Oczywiście, że pamiętam. Pierwszym takim sukcesem sportowym był dla mnie brązowy medal na zawodach pływackich o Puchar Prezydenta miasta Chorzów. Zdobyłem go na dystansie 100m motylkiem. Był to mój ulubiony styl i na kolejnych zawodach właśnie nim zdobywałem kolejne medale. Był to chyba okres podstawówki, więc radość była typowo dziecięca. Teraz ten sukces smakuje zupełnie inaczej. W momencie zmiany roli z zawodnika na trenera, to sukcesy Twoich podopiecznych dają Ci więcej radości i to dzięki nim się realizujesz. To one są wtedy motorem napędowym dla Ciebie.

Wspomniałeś, że początki Twojej przygody z Capoerią przypadają na czasy liceum. Pamiętasz, jak to się zaczęło? Kto lub co rozbudziło Twoją miłość do tej sztuki walki?

Zaczęło się bardzo trywialnie, bo od tego, że przerzuciłem się z okularów na soczewki kontaktowe. Niedługo później przyszło mi do głowy, że może zacznę trenować jakieś sztuki walki – wcześniej ograniczała mnie wada wzroku. Długo się nie zastanawiałem i poszukałem w Internecie pobliskich sekcji sztuk walki. Najbliższą była właśnie sekcja Capoeiry. Wtedy kojarzyła mi się wyłącznie z grą konsolową Tekken i postacią Eddy’ego Gordo. Wiele się nie zastanawiając pojechałem na trening, który odbywał się kolejnego dnia. I tak już jeżdżę na treningi od 10 lat.

Damian Michnik

Posiadasz legitymację instruktora Capoeiry; powiedz mi jako instruktor, czy traktujesz tę dyscyplinę bardziej jako sztukę walki, czy sztukę samą w sobie, formę utrzymania dobrej kondycji? A jak do tego podchodzą Twoi podopieczni? Czy przychodzą na pierwszy trening z zamiarem, aby nauczyć się bić, czy bardziej w celu poprawienia sprawności fizycznej?

Capoeira jest sztuką walki, zarówno w moim odczuciu, jak i według oficjalnego stanowiska naszego Ministerstwa Sportu. Jednak każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Są techniki kontaktowe – kopnięcia, uderzenia, obalenia. Są akrobacje – zarówno statyczne jak i dynamiczne. Jest też folklor – w muzyce, która jest nieodłącznym elementem Capoeiry. Jest rywalizacja – podczas każdej Roda de Capoeira, ale jest też zabawa – samą capoeirą. Jest to sposób zarówno na poprawienie swojej kondycji w wielu płaszczyznach, ale też na poznanie masy nowych ludzi – zarówno z Polski, jak i z zza granicy. Capoeira jest sztuką walki, która wymaga wszechstronności, bo sama właśnie taka jest. I właśnie przez to wszystko wiele osób ma nadal problem jak ją zaszulfadkować.

W jednym z komentarzy od Twoich podopiecznych przeczytałam, że masz szeroką wiedzę z zakresu żywienia. Skąd? Jesteś samoukiem czy studiowałeś dietetykę? Czy zawsze wdrażasz wiedzę w życie i odżywiasz się wyłącznie zdrowo i racjonalnie, czy zdarza Ci się mieć tak zwany ‘cheat day’?

Póki co jestem jeszcze na etapie samodzielnego regularnego zdobywania wiedzy, choć w planie mam parę dosyć dużych szkoleń i w dalszym etapie również studia dietetyczne. Studiując na AWFie miałem dostęp do pokaźnych rozmiarów biblioteki akademickiej. Ponadto – w Internecie można znaleźć warte uwagi artykuły z odniesieniami do bibliografii, dzięki której wiedzę można pogłębiać. Odżywiam się zdrowo i racjonalnie, choć przyznaję się bez bicia, że zdarza mi się zjeść coś mniej zdrowego. ALE! Zawsze wybieram zdrowszą wersję – gdy mam ochotę na burgera, to nie idę do fastfoodu, a wybieram jakąś niedużą knajpkę, w której wiem, że produkty są świeże, a burger jest naprawdę w 100% z wołowiny. Oczywiście wiąże się to z większym wydatkiem, no ale na zdrowiu nie ma co oszczędzać.

Piszesz na swoim profilu, że jako trener personalny wykorzystujesz wiele elementów treningu funkcjonalnego oraz interwałowego, kładąc duży nacisk na zdrowe przygotowanie fizyczne każdego trenującego – co właściwie masz na myśli przez to ‘zdrowe przygotowanie fizyczne’? I czy masz jakiś stały wzór, formę treningu, czy za każdym razem rozpisujesz go indywidualnie?

Każdy, kto miał cokolwiek wspólnego z prawdziwym treningiem personalnym wie, że nie ma czegoś takiego jak stały wzór czy forma treningu. Coś takiego po prostu nie istnieje. Każdy z nas jest inny. Każdy boryka się z innymi problemami zdrowotnymi. Każdy ma inną historię związaną z kontuzjami. Anatomicznie też się różnimy – chociażby długością kończyn co już może wpływać na pozycję startową w poszczególnych ćwiczeniach. Dlatego nawet podczas treningów Capoeiry, które prowadzę grupowo, staram się poznawać ludzi jak najlepiej. Wiedząc jakie są ich mocne i słabe strony, co ich ogranicza, a co daje im przewagę, mogę w o wiele większym stopniu pomóc im wykorzystać ich potencjał. W związku z tym wyznaję zasadę, że równie ważną, co ćwiczenia, częścią treningu jest rozmowa. Szczególnia ta pierwsza, przed rozpoczęciem współpracy. To ona pozwala określić czego tak w zasadzie potrzebuje podopieczny i z kim tak w zasadzie będziemy pracować.

Kilka razy w komentarzach na Twoj temat wyczytałam, że masz wspaniałą i pozytywną osobowość. Na czym polega Twoja wyjątkowość? Wiem, że łatwiej mówi się o swoich słabych stronach, trudniej o tych mocnych, ale jak myślisz, czym zjednujesz sobie ludzi?

Staram się po prostu cieszyć życiem. Nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu. A te, na które mam wpływ po prostu formować po swojemu. W końcu każdy z nas jest kowalem swojego losu. Uśmiech i takie podejście do życia przyciąga ludzi.

Co sądzisz o trenerguru.pl? Czy czujesz, że TG pomogło Ci w Twojej karierze?

W moim odczuciu jest bardzo ciekawym i interesującym projektem, który na pewno pomoże rozwinąć się nie jednemu trenerowi.

‘Profesjonalny i kocha to, co robi’ – to kolejny komentarz na Twój temat. Czy myślisz, że to właśnie fakt, że kochasz to, co robisz sprawia, że jesteś tak pozytywnie odbierany? Bo ludzie czują, że jesteś autentyczny w tym co robisz, a przez to również w tym dobry? Jaka jest Twoja recepta na sukces?

Jestem po prostu szczery w tym co robię. Sport jest moją pasją. Jestem też pozytywnie nastawiony do świata, a nic lepiej nie przyciąga ludzi jak uśmiech i radość z życia. A recepta na sukces? Kochaj to co robisz i rób to co kochasz. Nie bój się podejmować trudnych decyzji. No i przede wszystkim pracuj ciężko – bo to od Ciebie zależy czy i kiedy osiągniesz swój sukces.

Dziękuję za rozmowę;)

Dzięki wielkie!

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU