Wywiady

Hokej na trawie i piłka nożna w wydaniu żeńskim – Alicja Blaszkiewicz

Alicja Blaszkiewicz – trenerka hokeja na trawie, piłki nożnej i przygotowania motorycznego. Były sportowiec zawodowy i reprezentantka Polski w hokeju na trawie. Jak wcześnie trzeba zacząć i jak intensywnie pracować, by tyle osiągnąć przed ukończeniem 23 lat?

 

– No właśnie, jak wcześnie trzeba zacząć? Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda ze sportem i od której dyscypliny zaczynałaś?

– Moja przygoda z hokejem zaczęła się dość późno, bo jeśli dobrze pamiętam – to chyba w pierwszej klasie gimnazjum. Ze sportem jestem związana odkąd pamiętam, na początku było pływanie – zaczęło się już w przedszkolu z Tatą na zajęciach dla maluszków, a potem z biegiem czasu weszło na wyższy poziom, jak zaczęło się robić poważnie to zrezygnowałam. W międzyczasie były przygody z koszykówką, kajakarstwem, siatkówką, pojawiło się nawet kolarstwo górskie, aż trafiło na hokej, który skradł moje serce i pozwolił się w pełni realizować. Czy trzeba zacząć naprawdę wcześniej żeby odnosić sukcesy ? To zależy, patrząc na siebie, jestem w stanie powiedzieć, że nie, najważniejsze to ciężko pracować i się ukierunkować. Oczywiście sport musi gościć w naszym życiu od najmłodszych lat, aby wykształcić nasz charakter, abyśmy mimo wielu pokus wytrwali w tym wszystkim. Ja zrezygnowałam z normalnego życia nastolatka – imprez, alkoholu i innych rzeczy, wiedziałam co chcę osiągnąć i wiedziałam, że jeśli skupię się w pełni na tym co najważniejsze to, to osiągnę. Wsparcie rodziny, przyjaciół ma ogromne znaczenie. Mam to szczęście, że moja pierwsza Trenerka bardzo we mnie wierzyła i cały czas wspierała, gdyby nie ona to na pewno nie doszła bym tak daleko.

– Ile miałaś lat gdy wyjechałaś na swój pierwszy zawodniczy kontrakt do Hiszpanii? Jak to wyglądało, czy wyjechałaś sama, czy z większą grupą? Czy to było trudne, czy raczej fajne doświadczenie?

– Miałam wtedy 18 lat, zaraz po maturze. Idąc do Szkoły mistrzostwa sportowego moim największym marzeniem było być profesjonalną zawodniczką grającą za granicą, nigdy nie przypuszczałam, że uda mi się to tak szybko. Od podszewki wygląda to tak, że początkowo klub kontaktuję się z Tobą e-mailowo, najczęściej uzyskuję kontakt do Ciebie przez jakiegoś trenera. Jak się uda dograć wszystkie szczegóły, to klub przesyła bilety na samolot. Tata zawiózł mnie do Warszawy, stamtąd leciałam do Madrytu, następnie na dworzec autobusowy i stamtąd autokarem kilka h do Granady gdzie czekał na mnie Trener i zawiózł do Alcala La Real – miasteczka, w którym mieszkałam przez kolejne kilka miesięcy. Byłam bardzo podeskcytowana, ale tak samo się bałam. Nie wiedziałam, jak to wygląda, co mnie czeka itd.

Jechałam sama, nigdy nie jeździ się większą grupą, w końcu Ty podpisujesz kontrakt z klubem, rzadko się zdarza, aby do tego samego klubu dostało kontrakt kilku polskich zawodników. Byłam pierwszą i jedyną polską zawodniczką, grającą w Hiszpanii, Francji, czy Belgii w tamtym czasie.

Czy to było trudne ? Nawet bardzo ! Pierwszy raz byłam tak daleko, zdana tylko na siebie.

Mieszkałam z 2 innymi zawodniczkami, jedna była z Argentyny, druga z Niemiec, z którymi nie miałam praktycznie żadnego kontaktu, bo one nie chciały mówić po angielsku. Do tego długi czas nie było internetu w mieszkaniu, więc nie było jak się kontaktować z domem, poza dzwonieniem, co wiązało się z wysokimi rachunkami. Byłam tylko ja sama, odcięta od świata. W Hiszpanii też jest tak, że mało ludzi mówi po angielsku, mój angielski w tamtym czasie nie był idealny, ale potrafiłam się dogadać, ale nie miałam z kim rozmawiać. Miałam wiele chwil zwątpienia, myśli żeby wrócić do domu, wątpliwości czy to był odpowiedni moment na wyjazd, czy dam sobie radę.

Patrząc z perspektywy czasu – było to bardzo fajne doświadczenie, mimo wielu chwil słabości i zwątpienia przeszłam taki test charakteru, że po powrocie naprawdę czułam się silna. Przetrwałam to chyba tylko dlatego, że jak wchodziłam na boisko, to nie myślałam o problemach, tylko robiłam to po co tam przyjechałam, dzięki temu byłam wytypowana do rankingu najlepszych zawodników ligi hiszpańskiej. Ten kontrakt wykształcił mój charakter najbardziej, po nim moja pewność siebie na boisku i poza nim urosła. Gdybym miała to przeżyć jeszcze raz, to podjęła bym taką samą decyzję.

– W jakich innych krajach grałaś? Czy to trudne dla młodej dziewczyny, odnaleźć się w tak wielu odmiennych kulturach w tak krótkim czasie?

– Miałam mały epizod w Austrii w hokeju halowym, jeden sezon we Francji, 2 sezony w Belgii.

Początkowo zawsze jest ciężko, ale wszystko zależy od Twojej osobowości i tego jak potrafisz się odnaleźć w nowym otoczeniu, jeśli nie jesteś otwarta, to łatwo nie będzie.

Trzeba jechać i traktować to jako kolejną okazję do poznawania ciekawych ludzi, innej kultury, oraz co najważniejsze do realizowania swoich marzeń.

Jeśli jesteś gotowa walczyć o swoje marzenia i się spełniać, to przygotujesz się na wiele wyrzeczeń, ciężkich chwili, ale zapewniam, że będzie warto. Tak naprawdę bez względu na to czy będziesz w Polsce, czy gdziekolwiek indziej – zawsze napotkasz na swojej drodze trudności, tylko, że będąc w kraju, zawsze będziesz mieć w głowie, że mogłaś spróbować kiedy była na to okazja i nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa. Tak to widzę.

Ja jestem duszą towarzystwa, nie wyobrażam się odciąć od innych ludzi, czy zamknąć na nowe znajomości.

To właśnie ludzie sprawiają, że możesz się poczuć jak w domu, tworzą niesamowitą atmosferę i wspomnienia do końca życia. Mieszkając z innymi zawodnikami, czy z rodzinami, które chcą Cię wziąć pod swoje skrzydła – tworzysz swego rodzaju rodzinę.

Ludzie za granicą są zupełnie inni, bardziej otwarci, mają zupełnie inne podejście do wielu spraw. Pierwszy kontrakt był najtrudniejszy, bo jednak bariera językowa sprawiła, że ciężko było mi nawiązać kontakt z innymi. Pozostałe kontrakty dały mi mnóstwo wspaniałych znajomości.

W pewnym momencie doszło do tego, że nie umiałam żyć inaczej, niż podróżować po świecie. Kiedy wracałam do Polski jak mieliśmy przerwę w rozgrywkach, to po kilku tygodniach już chciałam wracać z powrotem, nie umiałam się odnaleźć w normalnej domowej codzienności.

– Wspominałaś, że w czasie rozwijania swojej kariery za granicą trenowałaś młodych adeptów hokeja – czy bariera językowa nie była problemem?

– W ciągu tych kilku lat trenowałam dzieci, młodzież i dorosłych, najmłodsi zawodnicy mieli 5 lat, najstarsi nawet 40. Najmłodsi nie rozumieli większości, ale znaleźliśmy swój własny język, ja im pokazywałam ćwiczenia, tłumacząc po angielsku, oni pokazywali mówiąc w swoim języku, dzięki temu uczyłam się słów. To było bardzo zabawne, oni uczyli się angielskiego, a ja francuskiego, hiszpańskiego, flamandzkiego. Często było tak, że przekręcałam jakieś słowa, więc zawsze mieli ze mnie ubaw. Z niektórymi moimi drużynami robiłam tak, że na każdym treningu oni uczyli się 2-3 polskich słów, a ja z ich języka.

– Jakie wyzwania były dla Ciebie najtrudniejsze? Dokonałaś wiele w krótkim czasie, czy zdarzało Ci się być przytłoczoną ogromem obowiązków?

– Największym wyzwaniem dla mnie było zrozumieć, że wiele rzeczy dzieję się w naszej głowie i od tego zależy w dużej mierze to jak zagramy. Możesz być bardzo dojrzała jak na swój wiek, możesz ciężko pracować, ale dopóki nie zrozumiesz, że głowa ma ogromne znaczenie, to nie przejdziesz przez pewien etap i będziesz się męczyć.

Zawsze wymagam od siebie bardzo dużo, trenowałam więcej niż inne zawodniczki, poza tym analizowałam każdy swój mecz, każdy trening, bo chciałam być najlepsza, ale każdy gorszy trening, czy mecz brałam do siebie. Wtedy trenowałam jeszcze więcej, a szło mi dużo gorzej. Nie mogłam jednego, z drugim powiązać, dopiero moi bramkarscy Trenerzy mi to uświadomili, porozmawiali z innymi Trenerami, którzy ze mną pracują, przeanalizowali wszystko i dużo ze mną rozmawiali. Mieliśmy nawet treningi gdzie zamiast ćwiczyć specjalistycznie, postawiliśmy na rozmowy, bo wiedzieli, że to mi się bardziej przyda, niż trening na boisku, bo jeśli się nie odblokuję to nic nie da to, że ciężko pracuję.

Ciężko mi było przed sobą przyznać, że z pewnymi rzeczami nie daję sobie rady

Nigdy nie chciałam rozmawiać z trenerami o tym jak się czuję, uważałam to za słabość. Zawsze myślałam, że jestem w stanie oddzielić życie prywatne, od boiska, ale jednak nie. Byłam jeszcze na tyle młoda, że nie udźwignęłam wielu osobistych spraw, które działy się w tamtym czasie. Ogrom obowiązków, nie był duży – jedyne czego ode mnie wymagano to, trenować, grać mecze i być w formie. W normalnym życiu obowiązków jest zdecydowanie więcej.

– Aktualnie jesteś trenerem piłki nożnej – jak to się stało? W którym momencie zaczęłaś zajmować się inną dyscypliną sportu?

– W zeszłym roku pewne wydarzenia spowodowały, że podjęłam decyzję o zakończeniu zagranicznej kariery. W moim rodzinnym mieście Poznaniu nie mogłam znaleźć pracy, ani w klubach sportowych, ani na siłowniach, kiedy akademia złożyła mi ofertę pracy, podjęłam decyzję o pracy w piłce nożnej. Ten sezon pozwolił mi poznać dyscyplinę od podszewki, dzięki czemu łatwiej mi będzie współpracować z zakresu przygotowania motorycznego z piłkarzami. W akademii trenowałam najmłodsze grupy.

– Czy hokej i piłka nożna mają jakieś punkty wspólne?

– Wbrew pozorom całkiem sporo jest punktów wspólnych, w obu dyscyplinach gra po 11 zawodników, w samym szkoleniu można wykorzystywać podobne „ narzędzia „ by uczyć podstaw.

– Co jest Twoją odskocznią od sportu? Co robisz, gdy nie trenujesz, aby się zrelaksować i zregenerować siły?

– Spędzanie czasu z moimi przyjaciółmi i najbliższymi, jest dobrą odskocznią od sportu.

Ponadto chodzenie po górach, albo ogólnie spędzanie czasu na świeżym powietrzu w okolicach gdzie nie ma wielu ludzi. Nie mogę zapomnieć również o muzyce i książkach. Bez jednego i drugiego nie wyobrażam sobie życia.

– Jaką radę dałabyś początkującym, młodym sportowcom (powiedzmy, gwiazdom hokeja na trawie;) u progu kariery?

– Moja rada ? Jeśli poczujecie, że chcecie być zawodnikami najwyższego szczebla, to pracujcie ciężej niż inni. Polska nie wspiera utalentowanych sportowców, liczą się tylko niektóre dyscypliny, ale zapewniam, że jeśli jesteście odpowiednio zdeterminowani to tylko od Was zależy czy się wybijecie. Musicie mieć świadomość, że w pewnym momencie każda decyzja ma wpływ na to jakimi zawodnikami będziecie i jak daleko zajdziecie. Jeśli chcecie być najlepsi, to musicie pracować ciężej i więcej niż inni.

– Dziękuję za rozmowę!

Alicja na Facebook.

Alicja na Instagramie:

 

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU