Wywiady

Tomasz Koszański – ‚Artysta Ruchu’, czyli od kaskadera po trenera personalnego

„Tomasz „Koszan” Koszański to wiele postaci – akrobata, kaskader, pasjonat sztuk walk, trener indywidualny i nauczyciel, aktor, artysta.” – sekcja ‘o mnie’ na fanpage’u Koszana wygląda imponująco. Nie wiedziałam, od czego rozpocząć ten wywiad – może więc zacznijmy od początku:)

 

– Akrobata i kaskader – to brzmi ekscytująco! Zdradzisz coś więcej? Czy jako kaskader brałeś udział w jakichś znaczących produkcjach?

– Na początku chciał bym trochę „sprostować”, jeżeli mogę. Jako że ciężko było w jednym zdaniu napisać czym/kim jestem, postanowiłem trochę powymieniać. To czym się zajmuje można podsumować w jedno krótkie stwierdzenie: Mover lub Movement Artist. To są tylko niektóre dziedziny o które się otarłem, pasjonuje mnie ruch sam w sobie i wszystkie jego aspekty.

Kaskaderka i akrobatyka to tylko ścieżki które w jakimś stopniu zbadałem. Zdarza mi się często wykorzystywać te umiejętności w różnego rodzaju prezentacjach. Niedawnym przykładem są ceremonia otwarcia oraz zamknięcia The World Games 2017, które odbywały się w tym roku we Wrocławiu.

Co do kaskaderki, miałem okazję pracować na planie polskiego serialu „Pakt” czy też na deskach Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu, w spektaklu „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa” reżyserii Tomasza Konina.

– Od czego rozpoczęła się Twoja przygoda ze sportem? Która dziedzina była pierwsza i jak to się stało, że zacząłeś ją uprawiać?

– Moja kariera ze sportem zaczęła się od tego że zawsze jak byłem mały chciałem chodzić na karate. Niestety, moi rodzice trochę obawiali o mnie i nigdy nie wysłali mnie na żadne zajęcia. Dopiero kiedy miałem 14 lat zainteresował się mną dawny przyjaciel który trenował właśnie tą sztukę walki i zaczęliśmy razem ćwiczyć. Jako że nie mieliśmy do dyspozycji żadnej sali trenowaliśmy w parku. Dopiero kiedy miałem 16 lat zapisałem się na zajęcia Karate Kyokushin oraz jednocześnie na Capoeire. Los chciał że Karate trenowałem 2 lata, a Capoeire 5, no i wtedy poleciało.

– Na Twoim fan page przeczytałam, że jesteś pasjonatem sztuk walki  jakiejś konkretnej? Uczysz się sam, czy również trenujesz już innych?

– Każda sztuka walki ma w sobie coś unikatowego, odmienną filozofie, inne korzenie, historie, drogę rozwoju.

Już od 8 lat zajmuje się taką odmianą sztuk walk, która nazywana jest Martial Arts Tricking. Jest to połączenie efektownych elementów z różnych sztuk walk (głównie wszystkie techniki kopane bazują na

Taekwondo ale są również elementy z Capoeiry), break dance i akrobatyki. Krótko mówiąc: to trochę taki break dance tylko z kopnięciami i w powietrzu. Tak, w większości uczę się sam ale zawsze staram się szlifować elementy akrobatyczne czy też break dance u ludzi w tym wyspecjalizowanych.

– Czym jest DIM17? I co znaczy ‘battlować się z trickerami’?? Oglądając krótki filmik promujący ten event wyobraziłam sobie, że to jakiś turniej sztuk walki… Opowiedz coś o tym wydarzeniu.

– DIM 17 to inaczej „Does It Matter 2017”. Było to wydarzenie organizowane przez grupę „Temple of Dimensions” (w której jestem jednym z członków) wraz z Hangarem 646 i Pomostem 511. Był to zlot (gathering) ludzi uprawiających Martial Arts Tricking, który odbywał się od 21 do 23 lipca w Warszawie. Świetny czas, naprawdę się dobrze bawiłem i miło było widzieć że event który w dużej części był twoją zasługą podobał się uczestnikom i współorganizatorom.

Battlować się to inaczej pojedynkować się z kimś. Jest to zapożyczenie z bboyingu i innych form street dance. Polega to na tym że dwóch tancerzy staje na przeciw siebie, każdy tańczy swój „set”, potem sędziowie oceniają który tancerz im się bardziej spodobał. Bardzo podobnie jest w MAT tylko że z tym wyjątkiem że my nie tańczymy tylko staramy się wykonać jak najtrudniejsze i najbardziej kreatywne połączenie różnego rodzaju technik i ruchów.

– Widzę też, że prowadzisz warsztaty. Na przykład ostatnie, z 8 lipca, zatytułowane „Kształtowanie sprawności ruchowej przy pomocy ciężaru własnego ciała” – czy to jednorazowa inicjatywa, czy regularnie prowadzisz podobne spotkania?

 

– Nie, nie jest ona jednorazowa. Wraz ze Studiem Treningu Personalnego Orląt szykujemy kontynuację na 30 września. Jak sama nazwa wskazuje warsztaty traktowały o tym jak kształtować ogólną sprawność i adaptację ruchową za pomocą dostępnych nam narzędzi… czyli nas samach 🙂

Wydanie tych warsztatów odbędzie się dopiero drugi raz gdyż jest to świeży projekt, ale wcześniej prowadziłem wiele warsztatów czy też seminariów czy to z przygotowania ruchowego czy też MAT oraz akrobatyki.

– Jak takie warsztaty wyglądają? Widzę, że te lipcowe były przewidziane na 6 godzin – czy to wykład teoretyczny, czy praktyka, czy może mieszanka obu?

– Jest to jak najbardziej przeplatane. Nie wiem jak można mówić o ruchu nie ruszając się 🙂 Na warsztatach poruszane są różne zagadnienia, od budowania dynamiki do mobilności czy też budowania siły w końcowym zakresie ruchu.

Akurat tym razem postanowiłem rozpocząć „od początku’ czyli od rozgrzewki i różnych koncepcji z nią związanych (przykładem jest taki termin jak „smarowanie” stawów) przechodzą potem przez poszczególne cechy motoryczne oraz podstawowe umiejętności.

– Przeglądając dalej Twoją stronę zobaczyłam filmik z okresu, gdy pracowałeś w ZEA – co dokładnie tam robiłeś? Piszesz, że przeżyłeś tam trochę ciężkich chwil, czy miałeś na myśli uciążliwy klimat?:)

– Nie, akurat klimat mi się całkiem podobał 🙂 Byłem wtedy w pracy wyjazdowej jako monter techniczny, pracowałem po 10 – 12 godzin i miałem bardzo mało czasu na ruch, jak też z dala od najbliższych co było jeszcze cięższe. Dużo mnie ten wyjazd nauczył i on mnie też ponownie utwierdził że moją jedyną drogą jest żyć ruchem i przekazywać swoją pasję dalej, innym którzy chcą się uczyć.

– Na czym właściwie polega Twoja praca? Na fanpage widzę sporo treści związanej ze sztukami walki, ale jesteś też trenerem indywidualnym (co to właściwie znaczy? Czy to termin równoznaczny z trenerem personalnym?)

– Moja praca rozbija się na kilka osobnych rzeczy: prowadzę treningi indywidualne oraz warsztaty i seminaria, biorę udział w różnych zleceniach artystycznych, opracowuje programy szkoleniowe oraz ostatnio przymierzam się do dość dużego dla siebie projektu ale niestety nie zdradzę nic więcej żeby nie zapeszać 😉

Dla mnie jest to duża różnica. Niestety trenerzy personalni mnożą się teraz na ryku na jak grzyby po deszczu. W większości przypadków nie są to niestety ludzie którzy mają gruntowną wiedzę na temat JAK prowadzić trening, JAK go przygotować, JAK obserwować podopiecznego podczas tego treningu itd.

Poza tym trener personalny jest teraz określeniem mainstreamowym, a ja nigdy nie byłem za tym co jest popularne więc dlatego używam wobec siebie określenie trenera indywidualnego.

Jak widziałaś nie wrzucam jedzenia na swój FP w co drugim poście, a w co trzecim nie stoję przed lustrem i się nie napinam. Kolejną moją zasadą jest to że jeżeli nie znamy indywidualności, nigdy go nie widzieliśmy na oczy, nie wiem jak się rusza, jaka jest jakość jego ruchu, czy ma jakieś

dysfunkcje, nie powinniśmy mu rozpisywać planu treningowego po trzech konwersacjach na FB. Dla mnie są to duże błędy w sztuce zawodowej i ani nie polepsza wizerunku trenerów personalnych, ani jakości ich usług. Zamiast wciąż potwierdzać stereotyp o trenerach personalnych który nie jest moim zdaniem zbyt piękny, powinno się robić wszystko żeby jak najbardziej od niego odstawać.

– Co to za marka, którą reklamujesz na swoim FP? Jak Ci idzie jej rozwijanie?

– Marka którą reklamuje to ja sam i moje działania. Idzie mi całkiem nieźle, już jest coraz mnie okresów przestojowych, pojawia się coraz więcej różnych propozycji, czy to sportowych czy też artystycznych, więc jestem bardzo dobrej myśli na przyszły rok.

 – Zapytam jeszcze o ostatnią część Twojego krótkiego bio z FP – aktor i artysta? Rozwiniesz ten temat?:)

– Miałem swój mały epizod w Studium Animatorów Kultury i Bibliotekarzy we Wrocławiu na kierunku teatralnym. Mam też parę małych projektów aktorskich za sobą, a mam nadzieje że również przed sobą. Jeżeli chodzi o artystę, jak już wspomniałem na początku: Movement Artist, czyli ruch na scenie w każdej postaci. Scena teatralna jest magicznym miejscem, pełnym tajemniczej energii, od zawsze mnie przyciągała, niestety nigdy nie miałem na tyle odwagi żeby pójść do szkoły teatralnej, zresztą największą moją miłością i najwyższym sposobem ekspresji jest właśnie poprzez ruch, więc myślę że jeszcze wiele razy będzie mi dane zaprezentować swój ruch na scenie.

– Dziękuję za rozmowę!

Instagram: koszan

Facebook: https:// www.facebook.com/TomaszKoszanKoszanski/

Athletic girl
Dlaczego warto z TrenerGURU